Wczytuję dane...
Model: 2111110310
Kod producenta: 2111110310
Gwarancja: 2 lat
Realizacja zamówienia: 1 godzin
EAN: 7331423011476
Wysyłka od: 12.90 PLN
Producent: Light my fire
Krzesiwo Light My Fire BioScout Orange – opis produktu

No więc, mamy tutaj krzesiwo Light My Fire BioScout Orange – takie małe, sprytne narzędzie, które jakby mówi: "hej, jestem tu, by pomóc, a do tego nie zaszkodzić naturze". Całość wykonana jest z biodegradowalnego bioplastiku, więc nie dość, że jest solidne, to jeszcze nie zostawia śladu w lesie. Fajna sprawa, zwłaszcza jak ktoś lubi wędrować i martwić się o środowisko, bo przy okazji można się tym pochwalić, że się o to dba.

Co do działania – to krzesiwo rzuca iskry o temperaturze do 3000°C. Brzmi groźnie? No tak, bo te iskry naprawdę rozpalają nawet mokre gałązki, liście czy papier pod podpałkę. Kiedyś na biwaku, gdzie ciągle padało, inny sprzęt zawiódł, a ten dał radę bez większego stresu – wilgoć i wiatr mu niestraszne, serio.

A wiecie co jest jeszcze fajne? Można je używać ponad 3000 razy, więc nie musisz się stresować, że skończy się w chwili, gdy ognisko jest najmocniej potrzebne. Lekkość i kompaktowość sprawiają, że spokojnie mieści się w kieszeni kurtki czy wewnętrznej kieszeni plecaka – no, właściwie zawsze pod ręką, jakby się powiedziało „na każdą niespodziewaną sytuację”.

No i jeszcze ten gwizdek ratunkowy, który naprawdę się przydaje, kiedy chcesz szybko dać znać, że „hej, tu jestem”. Nie tylko na poważnie – podczas treningów na świeżym powietrzu albo zabaw z dzieciakami na działce też robi robotę. W zeszłym sezonie podczas spaceru z psem akurat potrzebowałem czegoś do wezwania pomocy i ten gwizdek był na wagę złota.

Do kompletu doszło jeszcze praktyczne wyposażenie: nylonowy sznurek, żeby krzesiwo nie zniknęło w dnie plecaka i woreczek transportowy, który chroni je przed rysami czy zabrudzeniem. Takie drobiazgi, a cieszą – szczególnie jak zwykle jest się bardziej zaganianym i nie chce się grzebać w bałaganie.

Jak już mówimy o codziennym użytkowaniu – odpalanie grilla w ogródku? Proste. Awaryjne rozpalanie ognia na biwaku czy w lesie, gdy naprawdę leje? Nie ma problemu. Mały minus – nie używa się go w środku domu, bo iskry i zamknięte przestrzenie to niezbyt dobra para.

W porównaniu do zwykłych krzesiw – BioScout wygrywa odpornością na wilgoć i temperaturę, więc kiedy natura trochę dokucza, on nadal pracuje. Zadanie wykonane bez narzekania. I co ważne – jego biodegradowalny składnik nie robi z tego sprzętu jakiegoś delikatniaka, tylko jest gotowy na różne warunki i wielosezonowe wyprawy.


Najważniejsze atuty
  • Biodegradowalny bioplastik – nie zostawia śladu w naturze.
  • Iskry do 3000°C – rozpalisz ogień nawet gdy drewno trochę mokre.
  • Ponad 3000 użyć – przyda się na wiele wypraw i wyjazdów.
  • Wbudowany gwizdek ratunkowy – przywoła pomoc lub zwróci uwagę.
  • Kompaktowa i lekka budowa – łatwo schować do kieszeni czy plecaka.
  • Nylonowy sznurek i worek ochronny – pomaga trzymać porządek i dbać o sprzęt.

Jak widać, lista jest całkiem bogata, a w praktyce to właśnie takie rzeczy sprawiają, że krzesiwo nadąża i nie zawodzi, kiedy trzeba – a to już jest spory plus.


Specyfikacja techniczna
Parametr Wartość
Model BioScout Orange
Materiał Biodegradowalny bioplastik
Temperatura iskry do 3000°C
Liczba użyć ponad 3000
Wbudowany gwizdek tak
Wyposażenie dodatkowe Worek transportowy, nylonowy sznurek
Kolor Pomarańczowy

Ta tabelka to taki szybki rzut oka na najważniejsze rzeczy, które na pewno mają znaczenie, jeśli chcesz wiedzieć, na co się porywasz z tym sprzętem w dłonie.


Porównanie i kontekst techniczny Bioplastik vs tradycyjny plastik Bioplastik rozkłada się szybciej w przyrodzie, więc nie obciąża środowiska tak bardzo jak zwykły plastik. No i co ciekawe, to wcale nie wpływa na wytrzymałość krzesiwa czy odporność na zarysowania – nadal trzyma się mocno w ręku. Temperatura iskry (3000°C) Z taką temperaturą iskry palą się bez problemu – nawet jak jest wilgotno albo trochę wietrznie. To duży plus, bo przy tradycyjnych zapałkach w takich warunkach często bywa klops. Ilość użyć (>3000) Ponad trzy tysiące razy? No proszę, to naprawdę sporo i pozwala nie zastanawiać się, czy się nie skończy zawczasu. Dla tych długich wypraw po prostu spokój na głowie. Gwizdek ratunkowy Taki gwizdek potrafi naprawdę pomóc w awaryjnej sytuacji – leczy nerwy, bo można szybko dać znać, gdzie się jest. Na dodatek dźwięk przenika przez las, więc spotkałem się nie raz z sytuacjami, gdzie był ratunkiem. Kompaktowość Mały rozmiar i lekkość to po prostu wygoda – nie dźwigasz ciężaru, a narzędzie zawsze pod ręką. Może być w kieszonce, na pasku albo w plecaczku - tak, żeby nie zginąć, gdy się tego najbardziej potrzebuje.

Podsumowując, ten BioScout Orange to całkiem fajne zbalansowanie – nie przesadzone gadżety, ale i nie goły sprzęt. No i fajnie, że przy tym wszystkim jest troska o naturę, bo w końcu kto chce zostawiać śmieci na trasie?